Dwa wpisy to już blog?! Pamiętam jak za moich gimnazjalnych czasów po raz pierwszy usłyszałem od nauczycielki, że ma zwyczaj czytać niektóre książki rok w rok - wtedy chodziło bodaj o Trylogię. Dla mnie, który chłonąłem wszystko co nowe jak odkurzacz, była to niedorzeczność i dowód niezwykłej miłości jednocześnie - jak można oddawać te przecenne lekturogodziny czemuś, co już się zna?! Ciąg dalszy.
Czytaj dalej
Zacząłem bawić się w blogowanie. Oczywiście okołoksiążkowe. Czytanie w święta...no, czytanie, kiedy ma się sporo wolnego czasu, jest fajniejsze. Można usiąść, poczytać, przespać się, znowu poczytać, przejechać się na rowerze, poczytać, skończyć książkę. Dlatego przez te kilka wolnych dni mogłem nieco podbić tempo. Przez ostatnie kilka dni przeczytałem trzy bardzo różne pozycje i doszedłem do skrajnie przerażającego wniosku: malkontent jest skrajnie pokrzywdzony przez brać pisarską, bo nie da się mu w żaden sposób dogodzić. Tutaj ciąg dalszy.
Czytaj dalej